Stolik przyłóżkowy taca blat do łóżka rehabilitacyjnego chorego regulowany. od Super Sprzedawcy. 149, 00 zł. zapłać później z. sprawdź. 162,99 zł z dostawą. Produkt: Stolik przyłóżkowy Herdegen EASY 40 cm x 60 cm 70-105 cm. dostawa do śr. 29 lis. 58 osób kupiło.
Regulowany stolik przyłóżkowy do fotela DIFFUSION Herdegen. 439,00 zł. zobacz więcej. Stolik do fotela łóżka rehabilitacyjneg z obracanym blatem 376 Vermeiren. 519,00 zł. - +. Do koszyka. zobacz więcej. Stolik nakładany na barierki łóżka rehabilitacyjnego typu tablet.
Obluźnij koc. Unieś wezgłowie łóżka do pozycji siedzącej/półsiedzącej. Pomóż pacjentowi unieść pośladki podłóż pod nie kółko gumowe osłonięte poszewką. Ułóż i umocnij pod udami wałek – będzie zapobiegał zsuwaniu się pacjenta (nie należy podkładać wałka pod kolana, gdyż powoduje to ucisk naczyń krwionośnych).
Dlatego bardzo istotnym elementem przy wyborze łóżka jest waga pacjenta. Standardowo na łóżkach rehabilitacyjnych mogą leżeć osoby do 165 kg. Osoby cięższe muszą zaopatrzyć się w specjalne łóżka w rozmiarze XXL. Łóżka w większości wyposażone są w wysięgniki – trójkąty, które pomagają uniesienie pacjenta.
Głównym zadaniem zakładu opiekuńczo – leczniczego, jest podjęcie działań oraz określenie zadań dla pacjenta, które mają na celu usprawnienie jego funkcjonowania, naukę samoopieki oraz w miarę możliwości, umożliwią mu powrót do domu. W placówkach ZOL świadczenia udzielane są przez sztab medyczny oraz terapeutów, w tym
Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. „Nie drzyj się jak zwierzę”, „zamknij się”, „zrobić to miał kto, ale urodzić też trzeba” – to tylko nieliczne komentarze, jakie można usłyszeć za zamkniętymi drzwiami polskich porodówek. Wyniki raportu przygotowanego przez Fundację Rodzić po Ludzku pokazują skandalicznie szeroki zakres nadużyć w opiece okołoporodowej. Przedstawiciele Fundacji Rodzić po Ludzku, autorzy raportu z monitoringu oddziałów położniczych, zapytali 10 tys. kobiet o ich opinie na temat opieki okołoporodowej, którą otrzymały w Polsce. Eksperci organizacji skupili się przede wszystkim na relacji personel medyczny – kobieta. Diagnoza, postanowiona na podstawie uzyskanych głosów, nie pozostawia złudzeń: na polskich oddziałach szpitalnych zdarzają się sytuacje niezgodne z obowiązującymi przepisami, nadużycia, a nawet przemoc: fizyczna, psychiczna i słowna. Prawo do intymności – nie dla każdego Jednym z podstawowych praw pacjentki, która korzysta z opieki okołoporodowej, jest prawo do szacunku, godnego traktowania i intymności. Tymczasem blisko 20% respondentek wskazało, że wiele czynności szpitalnych wykonywano bez dbałości o prywatność czy intymność badanych. Ponad 70% z tych kobiet przyznała, że rozmowy z lekarzem czy badania były wykonywane w obecności innych kobiet w sali. Czasem zdarzało się to w obecności odwiedzających (12% przypadków). Standardy opieki okołoporodowej w Polsce wymagają również, by personel szpitala każdorazowo pytał pacjentkę o zgodę na wszelkie planowane zabiegi i badania. Okazuje się, że wymóg ten nie zawsze jest realizowany. Spośród kobiet, które miały w szpitalu założone wkłucie do żyły obwodowej, tylko 58% zostało poproszonych o zgodę na wykonanie tej czynności. Aż 41% takiego pytania nie usłyszało. Z raportu Fundacji Rodzić po Ludzku wynika też, że u 16% kobiet, które objęto analizą, na sali porodowej obecni byli studenci medycyny lub położnictwa. Blisko połowa z tych pacjentek (46%) nie została zapytana przez personel, czy wyraża na to zgodę. „Leżałam na stole operacyjnym, byłam przyszykowywana do cięcia cesarskiego. Przed położeniem się kazano mi się rozebrać do naga w obecności około 10 osób, w tym mężczyzn, studentów. Widziałam, jak po cichu mnie obgadują i naśmiewają się. Było to bardzo poniżające” – pisała jedna z respondentek. Wśród badanych znalazły się także osoby (3,6% ankietowanych), które deklarowały, że już na izbie przyjęć miała miejsce sytuacja, na którą nie wyraziły zgody lub która naruszyła ich poczucie bezpieczeństwa. Wynikało to ze sposobu, w jaki pacjentki były traktowane przez lekarzy, stosowanej formy komunikacji bądź niedopełnienia procedur. Zobacz też: Brak wyczucia, dyskryminacja, nadużycia – patologie za zamkniętymi drzwiami porodówek Rodzące zwracały również uwagę na to, że nie zawsze traktowano je z dostateczną empatią. Co trzecia kobieta biorąca udział w badaniu (31%) skarżyła się na niewystarczającą delikatność personelu. Najwięcej pań z tej grupy deklarowało, że brak wyczucia przydarzył się podczas badania wewnętrznego (72% przypadków) oraz szycia krocza (ok. 25%). Niewiele mniej (20%) wskazywało na sytuację przystawiania dziecka do piersi. Co szczególnie alarmujące, w badanej próbie znalazły się kobiety, które zwróciły uwagę na przemoc fizyczną w szpitalu. 3% respondentek twierdziło, że w drugim okresie porodu personel medyczny na siłę rozkładał im nogi, a u 66 badanych zdecydowano się na przywiązanie nóg do łóżka porodowego. Część pacjentek była też poszturchiwana. To jednak nie wszystkie nieprawidłowości, które wykryto na polskich porodówkach. Część ankietowanych spotkała się też z dyskryminacją. Gorsze traktowane miało wynikać z powodu wieku i stanu zdrowia (18% przypadków) lub masy ciała (14%): „Ile pani przytyła podczas ciąży? 17 kg? A wygląda jak 27”.„Pani nie jest opuchnięta, tylko gruba”.„W tym wieku nie urodzisz normalnie”. Przemoc, która zaczyna się w języku Nierzadką praktyką jest również poufałe bądź infantylne zwracanie się do kobiet oraz stosowanie zwrotów w trzeciej osobie lub w formie bezokolicznikowej. Pacjentki zwracały uwagę, że w stosunku do nich używano takich określeń, jak: „kochaniutka”, „dziewczyno”, „słoneczko”, a nawet „lalko”. Zdarzały się jednak znacznie mniej delikatne określenia, a nawet jawne nadużycia i przemoc słowna: „Podczas pierwszej fazy przyszła doktor sprawdzić rozwarcie i zrobić mi masaż szyjki, który robiła na siłę i bez mojej zgody. Gdy krzyczałam z bólu, to usłyszałam, żebym się nie darła, bo nie jestem bydłem/zwierzęciem… I dopóki nie przestanę krzyczeć, to mnie nie zbada. Gdyby nie mój mąż, nie miałabym się jak obronić, bo tylko płakałam z bólu” – opisywała jedna z badanych. Jak wskazywały respondentki, personel szpitala, wbrew standardom opieki okołoporodowej, niejednokrotnie nie stosował się też do założeń planu porodu lub wręcz lekceważył życzenia pacjentki. Respondentki słyszały takie niewybredne uwagi: „A Ty, dziecino, w ogóle czytałaś to, co nam przyniosłaś?”.„Nie wyraziła zgody na poród siłami natury? A co to za powód: brak zgody? Gówno, nie powód”. Inna pacjentka wspomniała, że w planie porodu zapisała brak zgody na nacięcie krocza. Gdy usłyszał o tym ordynator, powiedział pacjentce, że to nie ona o tym decyduje. „Zaczął się naśmiewać z mojej >>wiedzy z internetu<< i powiedział, że mam usunąć ten zapis z planu porodu albo szukać sobie innego szpitala” – napisała jedna z respondentek. Łagodzenie bólu i pozycja podczas porodu – nie zawsze zgodnie z wytycznymi W raporcie skupiono się także na kwestii łagodzenia bólu porodowego. Z odpowiedzi respondentek wynika, że znieczulenie zewnątrzoponowe podano 24% badanych, które rodziły naturalnie lub miały nieplanowane cesarskie cięcie. Ale 13% kobiet, które zadeklarowały chęć skorzystania z niego, nie miało w swoim szpitalu takiej możliwości. W czasie drugiego okresu porodu 65% respondentek rodziła w pozycji półsiedzącej, a 36% kobiet – płasko na plecach. Co trzecia badana (37%) nie mogła wybrać pozycji, w jakiej urodzi dziecko – zadecydował o tym personel w sali porodowej. Samodzielną decyzję w tej kwestii mogło podjąć tylko 9,3% kobiet (większość współdecydowała o tym w porozumieniu z lekarzem lub położną). Parcie ściśle według wskazań. Standardy sobie, a życie sobie Mimo zawartego w standardach opieki okołoporodowej obowiązku, by zachęcać kobietę do kierowania się własną potrzebą parcia, ponad połowa respondentek deklarowała, że personel kazał im nabrać powietrza, zatrzymać je na dłużej i mocno przeć (64%), przyginać głowę do klatki piersiowej (55%) lub przyginać nogi do brzucha (41%). W praktyce do kierowania się własną potrzebą parcia zachęcano niespełna połowę badanych (42%). Raport wykazał, że u części kobiet mógł zostać zastosowany tzw. chwyt Kristellera. 15,5% badanych deklarowało, że w czasie porodu personel naciskał na ich brzuch, a aż 90% pań z tej grupy wskazało, że ugniatanie brzucha odbywało się w drugim okresie porodu. Na brzuch naciskano najczęściej dłonią (58%) lub łokciem (39%). U 18% kobiet z tej grupy osoba z personelu szpitalnego napierała na brzuch całym ciałem. „Prawie uduszono mnie i dziecko podczas bardzo brutalnego chwytu Kristellera w drugiej fazie porodu. Położne i lekarz nie dowierzały mi, że nie mam już siły przeć. Lekarz prawie leżał na mnie i wyciskał dziecko, które urodziło się sine. Potem dziecko zabrano ode mnie, a ja zostałam sama w brei poporodowej, której nie miał kto wytrzeć. Żałowałam, że nie umarłam” – pisała jedna z ankietowanych. Nacięcie krocza wciąż powszechne, ale rzadsze niż przed laty Ponad połowa badanych (55%), które rodziły siłami natury, wskazała, że w czasie porodu wykonano im nacięcie krocza. Odsetek ten, choć wciąż wysoki, zmniejszył się na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze 12 lat temu tę interwencję medyczną wykonywano w 80% przypadków. Opieka nad noworodkiem – jest lepiej, ale wciąż potrzebne poprawki Nieco lepiej przedstawia się obraz opieki poporodowej. Kontakt „skóra do skóry” miało po narodzinach dziecka 93% respondentek. Ten jednak rzadko trwał tyle, ile wymagają standardy opieki okołoporodowej. Tylko 38,5% badanych, które miały zapewniony taki kontakt, deklarowało, że spędziło z dzieckiem rekomendowane dwie godziny. Najczęściej dzieci zabierano wcześniej, powołując się na konieczność ich zmierzenia i zważenia. Na oddziale położniczym prawie wszystkie kobiety (93,5%) mogły przebywać razem z dzieckiem bez ograniczeń. Nie wszystkie mamy mogły jednak w wystarczająco często pielęgnować swoje dzieci. Prawie połowa badanych (47%) twierdziła, że wszystkie te czynności wykonywane były przez personel, a co trzecia respondentka w nich nawet nie uczestniczyła. Wsparcie w karmieniu piersią. Raport z monitoringu oddziałów położniczych wykrył rażące nadużycia Ogólna ocena wsparcia w karmieniu piersią w szpitalach nie jest satysfakcjonująca. Zgodnie z danymi przedstawionymi w raporcie, 66,5% kobiet, które rodziły siłami natury, uzyskała pomoc personelu w pierwszym przystawieniu dziecka do piersi w sali porodowej. Spośród pacjentek, które potrzebowały w tym zakresie pomocy, 44% zadeklarowało, że personel pomagał im z własnej inicjatywy, a 40% musiało o to poprosić. Blisko 18% kobiet nie otrzymało takiego wsparcia mimo zaistnienia takiej potrzeby. Co więcej, część z nich spotkała się z niewybrednymi komentarzami. „Jaka z pani matka, że nie ma pani pokarmu! Wszystkie matki mają wystarczającą ilość pokarmu, a pani pewnie odciągać się nie chce” – relacjonowała jedna z respondentek.„Jak można nie wiedzieć, jak karmić dziecko? Przecież każda matka to wie. To nie jest nic skomplikowanego! Każdy ssak to potrafi” – napisała inna.„Jedna z pań bez zgody ścisnęła mi piersi i z wyrzutem się zapytała, czym chce karmić, skoro tu nic nie ma” – wyznała kolejna kobieta. Wsparcie doradcy laktacyjnego było z kolei zależne od szpitala. Średnio co trzecia badana nie miała w swoim ośrodku możliwości skorzystania z takich usług. „Położna mająca dyżur na oddziale położnictwa wyśmiała mnie za używanie laktatora. Powiedziała, że zamiast używać laktatora, powinnam 24 godziny na dobę leżeć z dzieckiem na cycku” – opowiedziała jedna z badanych. Raport Fundacji Rodzić po Ludzku pokazuje, jak wiele jest jeszcze do poprawy w opiece okołoporodowej – przede wszystkim na polu zwykłej empatii i respektowania podstawowych praw człowieka. Każda kobieta ma bowiem prawo do jak najlepszej troski o swój stan zdrowia. Dotyczy to „zarówno godnej, pełnej szacunku opieki zdrowotnej podczas całej ciąży i porodu, jak i prawa do bycia wolnym od przemocy i dyskryminacji” – czytamy w podsumowaniu raportu z monitoringu oddziałów położniczych. Pełny raport można pobrać pod tym adresem. Dostęp dla wszystkich Wolny dostęp Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!
Regularne bicie, wyszydzanie, przywiązywanie do łóżka – tak wyglądała codzienność w domu spokojnej starości prowadzonym przez fundację Betania w warszawskiej Radości. Mimo głośnego skandalu i wyroków skazujących dla personelu, założyciel organizacji nadal pobiera wielomilionowe dotacje od miasta. Na opiekę nad dziećmi. Personel domu spokojnej starości fundacji Betania nie miał żadnego przygotowania do pracy ze starszymi ludźmi, a opiekunki nieustannie wyżywały się na swoich podopiecznych – opisuje „Gazeta Wyborcza”. Dotkliwe karały za powolność, bijąc czy nawet – w skrajnych przypadkach – przywiązując starsze osoby do łóżek. Sytuacja jeszcze się pogorszyła, kiedy założyciel fundacji, Edward Goszczycki, do pomocy zatrudnił poborowych w ramach służby zastępczej. Jeden z nich, mający już na koncie dwa wyroki, symulował uprawianie seksu ze starszymi paniami z ośrodka. Jak na ironię, sprawa znęcania się nad podopiecznymi warszawskiego domu spokojnej starości, wyciekła poza mury ośrodka dzięki innemu poborowemu. W 2007 roku mężczyzna opisał bulwersujące zachowanie personelu mediom i złożył zeznania w stołecznej prokuraturze. Sprawa zakończyła się dość szybko, a opiekunowie zostali skazani na wyroki w zawieszeniu – za znęcanie się nad podopiecznymi, a kierowniczka zakładu dodatkowo za narażenie na utratę życia. Przy okazji wyszły też inne nieprawidłowości – niektóre opiekunki były zatrudniane na czarno, a sam ośrodek funkcjonował bez wymaganej rejestracji w urzędzie. Za to wojewoda mazowiecki nałożył na Goszczyckiego karę w wysokości 10 tys. zł. Założyciel fundacji Betania nie odpowiedział natomiast za to, jak zatrudniony przez niego personel traktował swoich podopiecznych, mimo że co najmniej od 2004 roku wiedział o tym procederze. Po nagłośnieniu skandalu, fundacja Betania została zamknięta. Ale równocześnie Goszczycki założył spółkę Międzynarodowe Centrum Inwestycyjno-Kapitałowe oraz Fundację Inspiracji Edukacyjnej i Kulturowej, która odpowiedzialna jest za prowadzenie żłobka i przedszkola dla dzieci z autyzmem o nazwie Aniołkowo. To ostatnie nie cieszy się specjalnie dobrą opinią, o czym świadczą wypowiedzi rodziców podopiecznych umieszczone na jednym z internetowych forów: „Jedzenie, które dostają dzieci, to resztki prezesa. Plasterki szynki dzielone na sześć”; „Uwaga rodzice! Unikajcie Aniołkowa i jego zarządców. Oszczędzają na wszystkim, żeby dla nich było jak najwięcej” itp. Co gorsza, okazuje się, że w świetle polskiego prawa, osoba taka jak Goszczycki, która podejrzewana jest o ukrywanie sprawy znęcania się nad podopiecznymi w podległej sobie placówce, bez większych formalności może prowadzić przedszkole, nawet dla wymagających specjalnej opieki dzieci. Aby stworzyć taką placówkę, nie trzeba bowiem przedstawiać zaświadczenia o niekaralności. Poza tym, jak przyznają sami urzędnicy cytowani przez „Gazetę Wyborczą”, miasto nie ma żadnych uprawnień do tego, aby sprawdzić właścicieli tego rodzaju placówki. Mimo to Edward Goszczycki na swoją działalność pobiera spore dotacje. Według informacji przekazanych dziennikarce „GW” dzielnica Wawer przekazała już na konto Fundacji Inspiracji Edukacyjnej i Kulturowej kwotę ponad 4,6 mln zł. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
W mało którym kraju z łatwym dostępem do internetu, kina czy księgarń „50 twarzy Greya” nie było hitem. Książka, a później film szturmem zdobyły serca i portfele kobiet, głównych odbiorczyń opowiastki o perwersyjnym bogaczu i niewinnej redaktorce. Prosta opowieść o miłości z masą scen w stylu lekkiego porno i elementami BDSM. Jednym z motywów przewodnich łóżkowych akrobacji Anastasii i Greya jest wiązanie się, głównie przywiązywanie do łóżka. To shibari - gra zależności i zabawa w dominację. Niektórzy twierdzą, że wiązanie to sztuka, która wymaga odpowiedniego przygotowania, zarówno po stronie tego, kto wiąże, jak i tego, kto musi mu zaufać. W Polsce niewielu jest mistrzów shibari, od których można nauczyć się profesjonalnego wiązania. My rozmawiamy z GanRaptorem, ekspertem od tej formy zabaw w łóżku, który od lat występuje na scenach targów i festiwali pokazując, na czym naprawdę może polegać zabawa w „zwiąż mnie”.*Ewa Kaleta: Co jest esencją wiązania? *GanRaptor: Tworzenie emocji, erotycznej energii przekazywanej liną jak kablem USB pomiędzy wiążącym a wiązanym. To jest główny cel! Zmierzamy do niego niego poprzez tworzenie nastroju, obrazu, zmysłowego dotyku, dominację i uległość. Shibari to elegancja ruchu, pokaz sprawności technicznej i całkowite skupienie na osobie po drugiej stronie liny. Słowem wstępu - shibari to?Shibari to sztuka, umiejętność wiązania, która wywodzi się z Japonii. Za jej początki uważa się twórczość japońskiego artysty Ito Seiyu, który w połowie ubiegłego wieku w swych obrazach pokazywał wizerunki związanych postaci. Shibari zaczęło się rozwijać, pojawiali się „artyści liny”, a wraz z nimi nowe techniki. Sięgano też po wzory średniowiecznej praktyki hojojutsu, która początkowo była zbiorem technik krępowania pokonanego przeciwnika. W latach 70. shibari zostało w pewnej mierze wchłonięte przez japoński przemysł porno, czego rezultatem był znaczący zastrzyk finansowy napędzający dalszy rozwój technik wiązania. Od początku lat 90. rozwija się odmienny sposób postrzegania shibari, daleki od pornografii. Podkreśla brak przemocy, ukierunkowany jest na wywoływanie emocji, zmysłowych doznań i wrażeń Slaanesh & GanRaptorŹródło: Archiwum prywatne*Czy widział pan film „50 twarzy Greya”? * Polek czytało książkę, widziało film, dla niektórych to pewnie pierwszy kontakt z klimatem BDSM. Odnalazł Pan w filmie elementy shibari?Elementów prawdziwego shibari tam nie dostrzegłem. Przez kilka chwil okiem kamery widzimy tam jakieś fragmentaryczne obrazy z zakresu bondage (zniewolenia). Trochę śmieszą drobiazgi oderwane od realiów - na przykład znawca i praktyk BDSM, posiadacz wspaniałego studia SM, kupuje w tamtejszej Castoramie jakieś plastikowe linki, zupełnie nie nadające się do to rozrywka, fetysz czy intymna relacja? Zabawa czy coś całkiem na serio?Można powiedzieć, że każda z tych rzeczy. Shibari to narzędzie sprawdzające się na różnych płaszczyznach. Dla mnie shibari to drzwi do fascynującej krainy kinbaku - świata, gdzie do techniki shibari dołączamy emocje. Kinbaku to wiązanie w celach erotycznych, jest połączeniem estetyki i seksualnej gry. I tak wiązanie, które jest ładne, ale nie spełnia funkcji obezwładnienia, nie zaoferuje nam kinbaku. Sprawnie wykonane, skuteczne wiązanie wykonane bez emocji, bez odczuć erotycznych, bezdusznie, też nie będzie wiązaniem kinbaku, a jedynie shibari. Więzy w kinbaku tworzymy tak, aby uzyskać wszystkie te elementy, dążymy do zharmonizowania energii relacji fizycznych i emocjonalnych. Kinbaku to przejęcie kontroli nad partnerem oddającym nam swoją uległość, a z drugiej strony to ofiarowanie tej uległości. To coraz dalej postępująca kontrola ciała i emocji; od pierwszego oplotu nadgarstków po kolejne sploty, kolejne stopnie zdominowania ruchu, pozycji, odczuć, a nawet bólu i wstydu. To intymne zespolenie ciał i dusz, gdzie energia przekazywana jest za pośrednictwem liny, dotyku, nacisku ciała, obnażenia, pozbawienia swobody, narzucenia biegu wydarzeń i działań. A filmy takie jak „Grey” mogą nas czegoś nauczyć w sferze seksualnej?Pojawienie się takich filmów w mainstreamie rzeczywiście pomaga społeczeństwu otwierać się na różne barwy ludzkiej seksualności. Wiele osób dopiero dzięki temu dowiaduje się w ogóle o istnieniu takich przejawów seksualności, a że sposób ich przedstawienia nie jest odpychający - budzą zaciekawienie. Jednocześnie dostrzegam, jak płytki i powierzchowny jest odbiór tego dzieła. Poprzestaje się na wizualnej atrakcyjności tematów tam pokazanych, na ekscytacji tym, że naruszane jest tabu obejmujące sprawy seksu, a szczególnie jego nienormatywnych form. Natomiast film ten niesie silne przesłanie, które powinno wręcz odstręczać od praktyk BDSM - bohater sam wyznaje, że jest nieszczęśliwym człowiekiem, który nie jest w stanie się zakochać. Przyczyną są traumatyczne doznania spowodowane zetknięciem z BDSM w młodości. Za to bohaterka filmu po liźnięciu klimatu woli zrezygnować z kuszącej, ale okupionej zgodą na "inny" seks GanRaptorŹródło: Archiwum prywatneCzego ludzie szukają na warsztatach, które Pan organizuje?Na warsztaty przychodzą osoby już zainteresowane shibari, które widziały zdjęcia, artykuły, programy TV, filmy, pokazy - to je zaintrygowało. Część z nich ma upodobania fetyszowe, część - BDSM, a część poszukuje nowych sposobów urozmaicenia sztuki kochania. Chcą poznać technikę, dowiedzieć się, co można wydobyć z shibari, jak praktykować je w bezpieczny sposób, no i spotkać sobie podobnych. Wiek? Nie ma reguły - od 20 do 60 lat. Jak na ulicy przeciętnego polskiego skomplikowane? Czego potrzebujemy, żeby zacząć?Z opanowaniem shibari jest jak z jazdą na rowerze. Każdy, kto chce, nauczy się tego. Jeden szybciej, drugi wolniej. Samemu trudniej, z instruktorem łatwiej. Na różnym poziomie: jednym wystarczą podstawy, inni będą się doskonalić bez końca. Czy to skomplikowane? Na niższych poziomach banalnie proste. I wielu osobom to wystarcza. Śmieję się, że uczestnicy warsztatów shibari nie muszą, jak na przykład żeglarze, nauczyć się 17 węzłów. Tu wystarczą trzy (tylko potem mnożą się ich odmiany ). Gdy się zagłębimy, otwiera się ogromne bogactwo wiedzy, umiejętności, możliwości. A sprzęt?Podstawowy sprzęt to parę odcinków linki. Byle jakiej, do kupienia za cenę dwóch piw. Specjalna linka do shibari (potrzebne jest 48 metrów) kosztuje ok. 150 zł. Warto zacząć od warsztatów - za jeden dzień 8-godzinnych zajęć zapłacimy 100-300 zł w zależności od stopnia zaawansowania. Potem można się doskonalić, korzystając z internetowych podręczników. A chcąc przeskoczyć na kolejny poziom, warto znów pójść na warsztaty - takie dla zaawansowanych. No i jest jeszcze jeden element - bardzo, bardzo potrzebny. Ten drugi człowiek, który będzie dzielił nasze zainteresowania. Ktoś, kto będzie podążał z nami "drogą liny" (nawado). "Nawa" znaczy lina, "do" - to Pan, że feministki mogłyby odnaleźć w shibari coś dla siebie?Shibari w swej głównej formie to jedna z technik wywoływania emocji, erotycznej więzi. Jego praktykowanie nie jest powiązane z płcią. Po obu stronach sznura znajdą dla siebie miejsce i kobiety, i mężczyźni. Myślę, że feministki mogłyby mówić o shibari tak samo jak np. o żeglarstwie, seksie oralnym albo obrazach Rembrandta. Podoba się, albo nie. Praktykują, albo wiązania w Krakowie, 2016 rokŹródło: Archiwum prywatne
Istota zabiegu polega na przeniesieniu , przesunięciu na inne miejsce zmianie pozycji pacjenta z wykorzystaniem siły rąk, materiałów pomocniczych lub sprzetu mechanicznego. cel zabiegu poprawienie lub zmiana pozycji pacjenta ścielenie łóżka zmiana bielizny pościelowej lub osobistej zmiana łóżka zmiana opatrunku karmienie pacjenta transport pacjenta ZASADY 1. ogólne 2. zapoznać pacjenta z celem i przebiegiem wykonywanych czynności 3. zaplanować wykonanie zadania 4. wybrać technikę przemieszczenia 5. wykorzystywać sprzęt do przemieszczenia 6. zapoznać się ze stanem zdrowia , samopoczuciem, masą ciała pacjenta, możliwościami i zakresem poruszania się 7. sprawdzić sprzęt przed wykonywaniem przemieszczania pacjenta 8. zapewnić intymność 9. znać swoje możliwości fizyczne i wytrzymałość jak również osób współpracujących 10. znać normy i limity obciążeń 11. wyznaczyć osobę kierującą zespołem przenoszącym pacjenta 12. przyjąć pozycję zapewniającą bezpieczeństwo dla osoby przemieszczającej jak i dla chorego rozstawić stopy na szerokości bioder wyprostowac plecy przy podnoszeniu pacjenta z niższego podłoża na wyższe, kończyny dolne lekko ugiąć w kolanach podczas przesuwania pacjenta na łóżku kończyny dolne wyprostować i na wysokości stawów kolanowych przycisnąć do brzegów łóżka , obie ręce wolne tak , aby można było uchwycić pacjenta i sprzęt pomocniczy 13. obracać pacjenta zawsze w kierunku do siebie 14. pracować ruchami celowymi, skoordynowanymi 15. przestrzegać zasad bezpieczeństwa 16. ocenić efekt wykonanego zadania 17. w przypadku pacjenta z dużą masą ciała lub "nieporęcznego" do przemieszczenia , czynność tę wykonywać w 2-3 osoby 18. dezynfekować sprzęt pomocniczy zgodnie z zaleceniami producenta 19. poinformować rodzinę / opiekunów o miejscu, czasie i celu ewentualnego transportu UWAGA Pacjent uważany jest za za ciężkiego lub "nieporęcznego" gdy nie jest w stanie pomagać / współpracować przy przenoszeniu nie współpracuje lub jest niezdecydowany ma liczne urazy lub schorzenia odczuwa dolegliwości bólowe ma podłączony sprzet medyczny masa ciała wynosi ponad 152 kg PRZYGOTOWANIE PACJENTA poinformować pacjenta o istocie i celu czynności poinformować pacjenta o możliwości współpracy zachęcać pacjenta do współpracy poinformować o zgłaszaniu bólu lub dyskomfortu niebezpieczeństwa urazy mechaniczne głowy odłączenie, przemieszczenie, poluzowanie sprzętu lub materiału zastosowanego u chorego upadek pacjenta wywołanie dodatkowych dolegliwosci bólowych przemieszczenie złamań urazy kręgosłupa i naderwanie ścięgien u opiekunów wykonujących czynność dozwolone normy dźwigania ciężarów przez kobiety praca stała 12 kg praca dorywcza 20 kgSPRZĘT POMOCNICZY DO PRZEMIESZCZANIA I TRANSPORTU PACJENTA Cel stosowania sprzętu pomocniczego: •ułatwienie osiągnięcia niezależności pacjenta •zapewnienie bezpieczeństwa w czasie przemieszczania •minimalizacja niebezpieczeństw, mogących prowadzić do urazu UWAGA: Przed zastosowaniem sprzętu pomocniczego, opiekun powinien zapoznać się z instrukcją obsługi urządzenia, z zasadami pracy oraz przetestować go przed użyciem, np.: na współpracownikach. ułatwiające pacjentowi samodzielną zmianę pozycji: •wysięgnik nadłóżkowy •uchwyty ręczne •drabinka sznurowa przesuwające ułatwiające opiekunowi przemieszczanie pacjenta systemy przemieszczania bocznego (wykonane z materiału, oparte na systemie rolek lub systemie płaszczyznowym) systemy obracania pacjentów w łóżku systemy przesuwania pacjentów w górę łóżka urządzenia do przesuwania pacjenta w pozycji siedzącej podkładki do przesuwania (stosowane jako pomost pomiędzy łóżkiem a fotelem na kółkach) prześcieradła do przesuwania (wykonane z tkaniny, wyposażone w pętle do chwytania) maty ślizgowe podkładki obrotowe (ułatwiające wstawanie pacjenta z łóżka specjalne: •łóżka o regulowanej mechanicznie wysokości oraz umożliwiające zmianę pozycji •wózki – nosze do przewożenia pacjentów •wózki inwalidzkie wyposażone w poduszki przeciwodleżynowe lub w zwykłe •łuki metalowe lub drewniane nadłóżkowe z uchwytami do podciągania się nad łóżkiem •jezdne podnośniki nosidłowe •jezdne podnośniki krzesełkowe •jezdne podnośniki noszowe •podnośniki toaletowe •podnośniki wspomagające chód •podnośniki stacjonarne •wyciągi suwnicowe •zintegrowane systemy do higieny osobistej, wózki łazienkowe •wanny do kąpieli chorego RODZAJE PRZEMIESZCZEŃ ( pod każdym tytułem jest link przekierowujący do szerszego opisu) algorytmy obracanie pacjenta obracanie pacjenta do pozycji siedzącej na brzegu łóżka podkładanie i wyjmowanie basenu pacjent upadający zmiana pozycji pacjenta w łóżku, ułożenie na boku przemieszczanie pacjenta z łóżka na wózek inwalidzki
Katownia, czy szpital? Przywiązali staruszkę nago do łóżka! To się nie powinno zdarzyć nigdy i w żadnym szpitalu! A jednak – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy (woj. dolnośląskie) pielęgniarki przywiązywały 84–letnią pacjentkę rzemieniami do łóżka. Jednego dnia tylko za ręce, dzień później także za nogi! Przestały dopiero, gdy wyszło na jaw, że wnuczka odwiedzająca inną chorą zrobiła zdjęcia przytroczonej do szpitalnego łóżka kobiecie
przywiązywanie pacjenta do łóżka